Przychodzi czasem taka pora roku, że nijak nie da się opędzić od otaczającego nas przeziębienia.
Uważam, że dobra i odżywcza dieta to podstawa, dlatego na takie dni proponuję rosół z pulpecikami. Pyszna, aromatyczna, rozgrzewająca zupa z niezapomnianym smakiem mięsnych kuleczek.
Do przygotowania zupy użyłam ogromnej ilości warzyw, bo zależało mi na naturalnym warzywnym wywarze. Marchew, pietruszkę i selera pokroiłam i zalałam wodą. Jeśli macie ochotę, dodajcie też pora, ewentualnie cebulę oraz zioła (np. lubczyk i natkę pietruszki). Ale pamiętajcie, że warzywa muszą zajmować ponad połowę garnka, inaczej wywar nie będzie miał smaku. Do garnka wrzuciłam też 2 listki laurowe, ziarenka pieprzu oraz ziela angielskiego. Wywar gotowałam mniej więcej 40 minut, a w tym czasie zajęłam się przygotowaniem pulpecików.
Do 300 gram mielonego mięsa z indyka dodałam skórkę startą z jednej cytryny, posiekaną cebulę dymkę oraz natkę pietruszki i suszoną miętę. Dodałam białko jaja i doprawiłam pieprzem. Wszystko wymieszałam i ulepiłam małe pulpeciki
Kiedy mój wywar był już gotowy, odcedziłam go z większości warzyw. Ponieważ nie lubię jeść "czystych" zup (wyjątkiem jest barszcz czerwony), zdecydowałam nie odsączać wszystkiego.
Jeśli zdecydujecie się dolać wody, bo stwierdzicie, że wywaru jest za mało, nie krępujcie się i dorzućcie jeszcze kostkę warzywną. Ja ostatnio kompletnie nie używam soli, mimo że przepisy którymi się inspiruję nigdy jej nie pomijają. Sami zdecydujcie, czy wolicie wywar dosolić, czy zostawić taki, jaki wyszedł.
Do wrzącego wywaru wrzucam wszystkie pulpeciki i gotuję ok. 15 minut. Gotowe!
Zupa cieszy oko i podniebienie ;)
Na zdrowie!
Inspiracja: Magdalena Makarowska
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
14.03.2012
19.11.2011
Zupa cebulowa
Autor:
Ja Sama
o
18:20
Przyznaję - to była najtrudniejsza zupa jaką w życiu robiłam! I raczej nie chodzi o trudność w gotowaniu, ale w przygotowaniu składników. Cebula... Serdecznie nienawidzę kroić cebuli. Nie jadam też surowej, bo po prostu mnie obrzydza... I jak tu pokroić 4 wielkie cebule, kiedy ja przy pierwszej połówce nie mogę zatamować potoków łez??? To było prawdziwe poświęcenie, które opłaciło się smakowitym daniem, warto było!
A czemu naszło mnie akurat na zupę cebulową? Ano dlatego, że właśnie skończyłam czytać książkę, w której zakładką był przepis. Towarzyszył mi od dawna, przekładałam go z książki do książki i jakoś tak chyba mi się opatrzył ;) W końcu postanowiłam go wypróbować.
Mieliście już kiedyś do czynienia z zupą cebulową?
Chętnie wracacie do takich jednoskładnikowych dań?
A czemu naszło mnie akurat na zupę cebulową? Ano dlatego, że właśnie skończyłam czytać książkę, w której zakładką był przepis. Towarzyszył mi od dawna, przekładałam go z książki do książki i jakoś tak chyba mi się opatrzył ;) W końcu postanowiłam go wypróbować.
Zupa nie prezentuje się nadzwyczajnie. Na dodatek moja grzanka z serem też wygląda jakby nie lubiła zapachu surowej cebuli - taka jakaś przetrącona... Ale niech Was nie zwiedzie prezencja tego dania, bo w smaku jest naprawdę wyśmienite!
Mieliście już kiedyś do czynienia z zupą cebulową?
Chętnie wracacie do takich jednoskładnikowych dań?
16.10.2011
Dynia i pomidory
Autor:
Ja Sama
o
10:38
Zupa z dyni, którą ugotowałam z Martą, wzbudziła u Was niezłe emocje, więc donoszę, że kolejną zupę z dyni jaką jadłam, zrobiłam samodzielnie :)
Ponieważ wszystkie składniki, jakie wykorzystałyśmy do tej zupy wybyły już z mojej lodówki, nową zupę postanowiłam upichcić z tego, co akurat miałam pod ręką.
A pod ręką miałam połówkę dyni, którą ugotowałam do miękkości w mięsnym bulionie. Pod koniec gotowania dodałam 3 pokrojone w kosteczkę polne pomidorki. Połowę bulionu odlałam, bo zależało mi na bardzo gęstej i kremowej zupie.
Wszystko zmiksowałam, doprawiłam pieprzem i świeżą natką pietruszki.
Muszę przyznać, że dzięki pomidorom, dynia nabrała zupełnie innego smaku. I bardzo mi się to spodobało.
Mimo, że danie było smakowite, nie jestem w stanie zjeść dużej ilości zupy o takiej konsystencji, dodałam więc sobie kawałek bułki z suszonymi pomidorami i świeżą bazylią (będzie o nich osobny post).
Kiedy częstowałam tą zupą moich gości - bułkę pokroiłam w kostkę i zrumieniłam na patelni. Tak przygotowane grzanki dodałam prosto do talerza.
Mmm... Pychotka!
Ponieważ wszystkie składniki, jakie wykorzystałyśmy do tej zupy wybyły już z mojej lodówki, nową zupę postanowiłam upichcić z tego, co akurat miałam pod ręką.
A pod ręką miałam połówkę dyni, którą ugotowałam do miękkości w mięsnym bulionie. Pod koniec gotowania dodałam 3 pokrojone w kosteczkę polne pomidorki. Połowę bulionu odlałam, bo zależało mi na bardzo gęstej i kremowej zupie.
Wszystko zmiksowałam, doprawiłam pieprzem i świeżą natką pietruszki.
Muszę przyznać, że dzięki pomidorom, dynia nabrała zupełnie innego smaku. I bardzo mi się to spodobało.
Mimo, że danie było smakowite, nie jestem w stanie zjeść dużej ilości zupy o takiej konsystencji, dodałam więc sobie kawałek bułki z suszonymi pomidorami i świeżą bazylią (będzie o nich osobny post).
Kiedy częstowałam tą zupą moich gości - bułkę pokroiłam w kostkę i zrumieniłam na patelni. Tak przygotowane grzanki dodałam prosto do talerza.
Mmm... Pychotka!
5.10.2011
Gotuj z Martą
Autor:
Ja Sama
o
23:28
Marta jest moją przyjaciółką z kręgu "dochodzących znajomych" ;) Nie spotykamy się regularnie, nie spotykamy się często. Potrafimy nie widzieć się latami, chyba tylko po to, by przy najbliższym spotkaniu zupełnie nie czuć tego czasu. Bardzo szybko nadrabiamy zaległości w plotkach i raz-dwa przechodzimy do innych tematów ;) Uwielbiam się z nią spotykać, bo oprócz pogaduszek, ostatnio dodałyśmy coś jeszcze... Gotowanie!
Jakiś czas temu znów miałam przyjemność Ją u siebie gościć (nasze spotkania są coraz częstsze, bardzo mi się to podoba!), a Ona jak zwykle nie przyszła z pustymi rękami. Tym razem przyniosła dynię!
Marta stwierdziła, że skoro jestem chora, to przyjdzie i gotuje mi zupę. Cóż mogłam powiedzieć? Zupełnie się nie sprzeciwiłam, bo to naprawdę miłe, kiedy ktoś dla ciebie gotuje. No i jescze nigdy nie jadłam zupy dyniowej, więc byłam ciekawa jakim przepisem mnie zaskoczy.
I tak oto pokażę Wam co trzeba zrobić, by zjeść taką samą zupę jaką ja zjadłam kilka dni temu. Gotuj z Martą!
Do zupy potrzebujemy tylko połowę dyni, która kroimy w ćwiartkę. Obieramy ze skóry i wydrążamy pestki.
Do zupy musimy dodać 3 ziemniaczki, które również musimy obrać i pokroić w kostkę.
Warzywa od razu wrzucamy do garnka.
Powoli zapełniamy dość wysoki garnek.
Garnek musimy dopasować do ilości zupy jaką chcemy otrzymać. Musi być na tyle duży, by wszystkie składniki bez problemu się zmieściły, i na tyle wysoki, by nie ochlapać kuchni, kiedy będziemy miksować ugotowane składniki.
Będzie nam również potrzebna cebula oraz czosnek.
Cebulę kroimy w piórka, a czosnek wkładamy w całości.
Wszystko ląduje w garnku. A czosnku to dwa ząbki wrzucamy!
Kiedy składniki są już gotowe - garnek stawiamy na kuchence. Warzywa zalewamy bulionem tak, by wszystkie były przykryte wodą.
Gotujemy do miękkości, a później miksujemy.
Miksujemy...
Miksujemy... Aż do uzyskania gładkiej konsystencji.
Zupę doprawiamy pieprzem. Rozlewamy do talerzy i dodajemy śmietanę. Moja porcja prezentowała się tak:
Śmietanę 36 % dałam na środek tylko po to, żeby móc również spróbować zupy sauté.
Powiem jedno - zupa zabielona śmietaną smakuje dużo lepiej!!! Nie bawcie się w misterne ozdoby, tylko chwytajcie łyżki, bo stygnie!
Mam nadzieję, że i Wy, moi drodzy Czytelnicy, skosztujecie tej wspaniałej atmosfery jaką wokół siebie roztacza Marta. I przy okazji zjedzie super-hiper-ekstra-smaczną zupę z dyni :)
Smacznego!
Jakiś czas temu znów miałam przyjemność Ją u siebie gościć (nasze spotkania są coraz częstsze, bardzo mi się to podoba!), a Ona jak zwykle nie przyszła z pustymi rękami. Tym razem przyniosła dynię!
Marta stwierdziła, że skoro jestem chora, to przyjdzie i gotuje mi zupę. Cóż mogłam powiedzieć? Zupełnie się nie sprzeciwiłam, bo to naprawdę miłe, kiedy ktoś dla ciebie gotuje. No i jescze nigdy nie jadłam zupy dyniowej, więc byłam ciekawa jakim przepisem mnie zaskoczy.
I tak oto pokażę Wam co trzeba zrobić, by zjeść taką samą zupę jaką ja zjadłam kilka dni temu. Gotuj z Martą!
Do zupy potrzebujemy tylko połowę dyni, która kroimy w ćwiartkę. Obieramy ze skóry i wydrążamy pestki.
Do zupy musimy dodać 3 ziemniaczki, które również musimy obrać i pokroić w kostkę.
Warzywa od razu wrzucamy do garnka.
Powoli zapełniamy dość wysoki garnek.
Garnek musimy dopasować do ilości zupy jaką chcemy otrzymać. Musi być na tyle duży, by wszystkie składniki bez problemu się zmieściły, i na tyle wysoki, by nie ochlapać kuchni, kiedy będziemy miksować ugotowane składniki.
Będzie nam również potrzebna cebula oraz czosnek.
Cebulę kroimy w piórka, a czosnek wkładamy w całości.
Wszystko ląduje w garnku. A czosnku to dwa ząbki wrzucamy!
Kiedy składniki są już gotowe - garnek stawiamy na kuchence. Warzywa zalewamy bulionem tak, by wszystkie były przykryte wodą.
Gotujemy do miękkości, a później miksujemy.
Miksujemy...
Miksujemy... Aż do uzyskania gładkiej konsystencji.
Zupę doprawiamy pieprzem. Rozlewamy do talerzy i dodajemy śmietanę. Moja porcja prezentowała się tak:
Śmietanę 36 % dałam na środek tylko po to, żeby móc również spróbować zupy sauté.
Powiem jedno - zupa zabielona śmietaną smakuje dużo lepiej!!! Nie bawcie się w misterne ozdoby, tylko chwytajcie łyżki, bo stygnie!
Mam nadzieję, że i Wy, moi drodzy Czytelnicy, skosztujecie tej wspaniałej atmosfery jaką wokół siebie roztacza Marta. I przy okazji zjedzie super-hiper-ekstra-smaczną zupę z dyni :)
Smacznego!
18.05.2011
Zupa?
Autor:
Ja Sama
o
22:56
Jestem wielką fanką dań jednogarnkowych, jednak nigdy nie przepadałam za zupami. Powoli zaczyna się to zmieniać! Dziś zrobiłam swoją pierwszą w życiu zupę pomidorową:
Wyszła gęsta, zawiesista i bardzo aromatyczna. A żeby nie było jednokolorowo, posypałam ją rzeżuchą.
Zupa? Zaczyna mi się to podobać!
Wyszła gęsta, zawiesista i bardzo aromatyczna. A żeby nie było jednokolorowo, posypałam ją rzeżuchą.
Zupa? Zaczyna mi się to podobać!
Subskrybuj:
Posty (Atom)