Moja kotka nie jest wybrednym zwierzęciem, zadowoli się najtańszymi i najprostszymi zabawkami, które znajdują się w moim domu "przy okazji". Lubi na przykład korki z kartonów mleka lub soku, najbardziej te, które mają nożyki - to nic, właśnie takie najczęściej kupuję. Kot się cieszy, bo jest zabawka, a ja się cieszę, bo kot się cieszy :P
Któregoś dnia postanowiłam urozmaicić jej wybór zabawek. Jako pierwsza powstała grzechotka z rolki po papierze toaletowym:
Do środka wsypałam garstkę kaszy, dziury zakleiłam kartką. Nic trudnego!
Kolejną zabawkę zrobiłam z kartonu, instrukcję znalazłam na stronie
Marmalade pet care. Posiadam również instrukcje do pozostałych zabawek, ale jeszcze nie wcieliłam ich w życie. Póki co, mój kot zapoznał się tylko z jedną z nich - "jak toy":
Obie zabawki cieszyły się dość sporym zainteresowaniem jednak po kilku tygodniach grzechotka poszła w zapomnienie (mój kot lubi zabawki, które może przenieść w pyszczku) a jak toy został po prostu rozszarpany ;)
Największym zainteresowaniem mój kot obdarzył jednak kartonowy dom, jaki mu kiedyś zrobiłam. Żałuję tylko, że nie został uwieczniony na fotografii... Miał budkę, miejsce do odpoczynku, mnóstwo schowków, w które chowałam mu smakołyki. Miał też piłeczki na sznurkach, którymi mógł się bawić. Domek został wyrzucony nie dlatego, że został zdewastowany przez kota, ale dlatego, że robotnicy, którzy remontowali mi kuchnię, potraktowali go jako skrzynkę, do której mogą włożyć narzędzia i robocze ubrania.... Nie udało mi się uratować tego domku, bo za późno się zorientowałam, że robotnicy nie tylko nie szanują własnych rzeczy, ale i rzeczy swojego pracodawcy. Tych ludzi nie polecam! ;)
Za to polecam wymyślić zabawki, które mogą zadowolić wasze koty :)