Na dworze jest okropnie! Śnieg, mróz, wiatr - te rzeczy nie sprzyjają w cieszeniu się zbliżającymi się świętami Wielkiej Nocy. Jest połowa marca, a ja nie mam siły.
Mój organizm jest ostatnio bardzo przemęczony, spacery z psem nie sprawiają mi przyjemności, bo jak tylko wychodzę z domu to momentalnie się wychładzam. Nic nie daje rady mnie rozgrzać, muszę spać przy włączonym kaloryferze. Od kilku miesięcy przyjmuję różne witaminki, ale nijak nie widzę poprawy ani w samopoczuciu, ani chociażby w zdrowiu i sile moich paznokci, a to one zawsze pokazują mi że coś nie tak dzieje się z moim ciałem.
Mam dość zimy i dość kupnych specyfików.
Postanowiłam zadbać o siebie w naturalny sposób, dlatego witaminę C dostarczam teraz codziennie przy pomocy soku jabłkowego z natką pietruszki.
Każdego ranka miksuję w blenderze szklankę soku jabłkowego (100%, bez cukru) z pęczkiem natki pietruszki
Miksuję tak długo, dopóki nie zobaczę, że napój przybiera mocny zielony kolor, a natka nie jest dostatecznie rozdrobniona.
Efekt? Skoro nie mogę popatrzeć z okna na zieloną trawę, to robię sobie wiosnę w szklance :)
Nigdy nie przepadałam za smakiem zielonej pietruszki, wydawała mi się mdła i zbędna we wszystkich daniach. O dziwno, w takim połączeniu smakuje mi całkiem dobrze. Na tyle dobrze, że raz w tygodniu chodzę do sklepu i wykupuję cały zapas naci! Jeśli mi się uda, chciałabym pociągnąć kurację przez 3 miesiące. Czy ktoś się dołączy?