27.07.2011

Ogórki kiszone

No i stało się! Ukisiłam swoje pierwsze w życiu ogórki. Gdyby nie zbieg okoliczności, nie udałoby mi się tego zrobić ;)


Kupiłam ogórki, jasne, nie ma to jak świeże ogórki gruntowe, no pycha!
Ale... Zobaczyłam też gotowy zestaw do kiszenia, który zawierał: koper, liść chrzanu, chrzan i główkę czosnku. A co tam! Skoro przechodziłam obok, to wzięłam do koszyczka ;)


Słoik wyparzyłam, ogórki sparzyłam i wcisnęłam do słoika. Cały roślinny zestaw do kiszenia umyłam, chrzan pokroiłam na mniejsze kawałki, a ząbki czosnku obrałam. Wszystko poupychałam do słoika tak, by zajęło wolne przestrzenie. Na koniec, zawartość słoika zalałam wodą z solą (łyżka soli na litr wody). Ponieważ ogórki robiłam na czuja, dałam dużo mniej soli, dlatego po dwóch dniach, kiedy to nie mogłam się doczekać by zjeść ogórka małosolnego, zdziwiłam się ogromnie, bo rzeczywiście - był to prawdziwy ogórek małosolny... Tak niedobry, że pomyślałam, iż musi to być kara za moje łakomstwo ;)


Jednak po tygodniu znowu spróbowałam. I nie zawiodłam się! Kiszone ogórki wyszły bardzo, bardzo smaczne! Mięsiste, chrupiące, idealnie ukiszone i idealnie słone ;) Warto było czekać.
A sprawne oko wypatrzy intruza, który odbija się w słoiku, i który chwilę później wcisnął mi się w kadr:


Czy kiedykolwiek kisiliście ogórki? Jakie wolicie, małosolne czy kiszone?

2 komentarze:

Niezmiernie miło mi czytać i odpowiadać na Wasze komentarze, dlatego jeśli komentujesz jako "Anonimowy" proszę, zostaw swoje imię lub inicjały. Dziękuję!